Miętowe muffiny z czekoladą

muffiny miętowe (1 of 7)

 

Znacie te kwadratowe czekoladki z ciągnącym, miętowym nadzieniem w środku. Będąc dzieckiem, byłabym w stanie oddać którąś z ulubionych zabawek za nie. Mięta i czekolada to dla mnie połączenie idealne. Z wiekiem obsesja na punkcie tego smaku nie osłabła i nadal uwielbiam słodycze, zapachy, a nawet żele pod prysznic o nucie mięty i czekolady ;) Dlatego od dawna już myślałam o zrobieniu tych muffinów! 

Czytaj dalej Miętowe muffiny z czekoladą

Muffin doskonały

Przepisów na muffiny w Internecie jest więcej niż obrazków z „kotami, które paczą’. Wszystkie należą raczej do kategorii udanych (przepisy, a nie koty), ale nie byłabym sobą, gdybym nie kombinowała. Dlatego zmieniam proporcje, składniki, czas pieczenia, a potem przestępuję z nóżki na nóżkę, żeby zobaczyć efekt. I dzisiaj nadszedł moment, kiedy po degustacji doszłam do wniosku, że może Gordon Ramsay nie wykrzyczałby po spróbowaniu – it’s fuuuucking raaaaw (albo czegoś podobnego z przeciągłym fuuuck).

Muffiny tak proste w wykonaniu, że już prościej się nie da.


Najpierw należy upolować sezonowe owoce – jagody, borówki, maliny, truskawki – jednego rodzaju albo wszystkiego po trochę. A potem wszystko robi się już prawie samo.

2 szklanki mąki pszennej

3/4 szklanki cukru

1 łyżka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki cukru waniliowego

1/4 łyżeczki imbiru

szczypta soli

2 jajka

6 łyżek oleju

1 i 1/4 szklanka maślanki (można z mlekiem, ale te z mlekiem mogą buty czyścić tym z maślanką!)

mały pojemnik owoców (taki, w jakich zwykle sprzedawane są na targu)

Suche wsypujemy do miski i mieszamy, w drugiej misce mieszamy, co mokre i wlewamy do suchych składników. Znowu mieszamy, na koniec wsypujemy owoce i mieszamy po raz ostatni. A potem wlewamy do foremek i pieczemy 20 minut w 200 stopniach (termoobieg). A najlepiej, jak od razu podwoimy ilość składników, bo 12 muffinów z jednej porcji może nie mieć szansy nawet wystygnąć, zanim zniknie.