Jajka po benedyktyńsku

Zawsze, kiedy myślę o zrobieniu tych jajek na weekendowe śniadanie, odczucia mam ciut ambiwalentne. Przez większą część życia nie znałam też znaczenia słowa ambiwalentny. Dopiero na studiach jeden z ćwiczeniowców powiedział nam, że człowiek ma uczucia ambiwalentne wtedy, kiedy jego teściowa pędzi z pełną prędkością w przepaść siedząc w naszym nowiutkim, wypasionym, sportowym samochodzie. Żart był z gatunku tych stereotypowych, ale zapamiętałam znaczenie słowa, był więc skuteczny. No ale o jajkach miałam pisać.

plaza_jajka po benedyktynsku-6

Czytaj dalej Jajka po benedyktyńsku

Sernik na zimno z jagodami (z agarem)

Prawdopodobnie ten tekst mógłby mieć jakiś tytuł związany z niechęcią do żelatyny. Odkryłam ją niedawno, ale moja znajomość z żelatyną skończyła się dość drastycznym zerwaniem. Galaretki na słono nie lubiłam nigdy. Nóżki w galarecie, karp, ozorki, kurczak – brzmi dla mnie jak ciąg tortur dla podniebienia (i żołądka). Za to całkiem lubię galaretkę na słodko. Zdarzało mi się też wzmacniać masę z kremówki i mascarpone żelatyną, żeby miała bardziej gęstą i zwartą konsystencję. Jednak kilka tygodni temu rozpuściłam żelatynę, żeby wzmocnić ubite mleko kokosowe. I z głębi opakowania z żelatyną doleciał koszmarny zapach.

sernik na zimno z agarem5

Czytaj dalej Sernik na zimno z jagodami (z agarem)

Kuchnia pełna namiętności – warsztaty kulinarne

Możliwość nauki pod okiem zdolnego szefa kuchni w miejscu, które stawia na kuchnię w stylu slow, sezonowe produkty i najwyższą jakość, możliwość spotkania z innymi blogerami, wspólna zabawa i gotowanie ze składników, których wcześniej nigdy się nie używało – zaproszeniom na takie warsztaty się nie odmawia.

paclan2

Czytaj dalej Kuchnia pełna namiętności – warsztaty kulinarne