Czy na pewno Twój pies musi wszędzie wchodzić?

pug-690566_640

Zabieram się do tego tekstu od pewnego czasu. Nie chciałabym zostać źle zrozumiana/osądzona/odsądzona od czci i wiary. Jednak nie do końca zgadzam się z sytuacją, która ma miejsce od pewnego czasu i chciałam napisać o swoich wątpliwościach. Chodzi o pewien trend, który zauważam od kilku miesięcy, czyli naciski na to, żeby właściciel z psem mógł wejść do sklepu czy galerii handlowej i uznawanie za jedyną, właściwą drogę, aby sklepy na to pozwalały. A ja, pomimo tego, że mam psa, nie do końca się z tym zgadzam.

O co w tym wszystkim chodzi?

Od kilkunastu tygodni, co kilka dni, widzę kolejne wiadomości związane z:

a) skandalem, że jakiś sklep nie zezwolił na wstęp psa do środka

b) radosnym aplauzem, że któryś ze sklepów oficjalnie pozwala na wprowadzanie psów do swoich obiektów.

Na początku myślałam o tym w ten sposób, że jest to całkiem miły ukłon w stronę właścicieli czworonogów, jeśli sklep wybiera opcję b. I rzeczywiście wizja tych umęczonych zwierząt, które nie mogły zaznać chłodu w klimatyzowanych wnętrzach, tylko musiały czekać na dworze, była smutna. Ale w gruncie rzeczy, obie kategorie tych newsów żerują na dość niskich uczuciach. I eskalują problem to poziomu, w którym właścicieli sklepów niewpuszczających zwierząt, wyzywa się od okrutnych i bez serca. Bo przecież pies powinien bez problemu wchodzić zarówno do sklepu z RTV, jak i spożywczaka…

Sansa

I tu właśnie zaczęłam się zastanawiać – czy na pewno?

Większość osób, które wypowiadają się w komentarzach, przytaczają argument, że „przecież psa nie zostawią na zewnątrz”. To prawda – ale czy muszą zabierać ze sobą pupila na zakupy? Przecież większość z nich wychodzi codziennie do pracy i zostawia psa na kilka godzin samego w domu. A potem chce jechać na zakupy i co? Pies już nie może zostać? No nie wiem, w sklepie pomaga w doborze odpowiedniego przedłużacza, podpowiada, jaki odtwarzacz DVD kupić? Tego typu zakupy zwykle planujemy wcześniej, więc po prostu wychodzimy z domu bez psa. To jest też jednocześnie argument, z powodu którego zupełnie nie rozumiem zostawiania psa w zamkniętym samochodzie. Ktoś wsiada do auta i koniecznie chce zabrać ze sobą psa, żeby mógł posiedzieć w aucie zamiast w mieszkaniu? Stąd się biorą moje dylematy z wpuszczaniem psów do sklepów, bo na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że w 99% przypadków jestem w stanie przewidzieć, czy będę jechać do sklepu i nie mam potrzeby zabierać do niego psa.

Jeszcze większy dylemat rodzi się w przypadku sklepów spożywczych. Pies gubi sierść, lubi sobie obwąchać różne rzeczy, czasem coś obliże, zanim zdążymy zareagować. Nie dlatego, że jest źle wychowany, tylko dlatego, że jest psem. I jednak kontakt ze świeżym pieczywem, owocami i warzywami, czy innymi produktami nie jest tu najbardziej wskazany. Mnie to raczej nie przeszkadza, ale rozumiem, że komuś może. Co więcej, czytałam bardzo dużo komentarzy w rodzaju „mój pies waży tylko 3 kilo, nikomu krzywdy nie zrobi, dlaczego nie mogę go zabrać ze sobą?”. Jasne, że wilczur wzbudzi w sklepie większą reakcję niż jamnik. Nie zmienia to jednak faktu, że przecież nie da się podzielić, które psy mogą wejść, a które nie. Jest coś takiego jak „paradoks kopca piasku”. W paradoksie chodzi o to, że do kopca podchodzą mrówki i zabierają po 1 ziarenku piasku – od ilu zabranych ziarenek można stwierdzić, że to już nie jest kopiec albo czy moment, w którym zostanie tylko 1 ziarenko nadal należy mówić o kopcu? Tak samo jest w tym przypadku z psami. Do jakiej wysokości i wagi jest pies „niegroźny”? Czy siedmiokilogramowy pies to ten, który może wejść do marketu, czy już musi poczekać na zewnątrz?

A co z restauracjami?

I tutaj, dla odmiany, uważam, że z restauracjami nie powinno być problemu. Jedzenie przygotowywane jest w kuchni, a nie przy stoliku, a pobyt w restauracji kojarzy mi się z odpoczynkiem, dłuższym pobytem, dlatego fajnie byłoby móc przyprowadzić psa. Chociaż oczywiście sam właściciel powinien zdecydować, czy pies jest już na tyle duży, żeby go do tej restauracji zabrać (jak Sansa załatwiała się po kilkanaście razy dziennie, to nie wychodziła z nami na takie spotkania ;)

Dlatego też, podeszłabym do kwestii związanych z wpuszczaniem psów, mniej emocjonalnie. Może psu lepiej by było, gdyby w określonych sytuacjach został w domu? A co Wy o tym sądzicie?

Sansa2-4

Reklamy

18 uwag do wpisu “Czy na pewno Twój pies musi wszędzie wchodzić?

  1. A ja mam po prostu wrażenie, że niektórzy właściciele psów „odhaczają” w ten sposób wyprowadzanie psa i spacer z nim- przecież był na zewnątrz. No nie?

    Polubienie

  2. Całkowicie się zgadzam. Kocham mojego psa, lubi ze mną jeździć samochodem, ale wycieczki organizujemy sobie zawsze tak, żeby nie iść do sklepu – głównie dlatego, że mój pies nie lubi tłumów i jest małym, zwariowanym jamnikiem, który jest dość nieobliczalny. Już bez przesady z tymi psami na zakupach (no, chyba, że cziłała albo york, bo to są maskotki, a nie psy).
    Jeśli chodzi o restauracje i kawiarnie – dla mnie spoko, ale znów – weźmy pod uwagę temperament psa. Nie każdy jest spokojnym, ułożonym pieskiem. Mój na przykład zrobiłby mi sporo obciachu żebrząc o jakiś ochłap z pańskiego stołu.
    Pies nie dziecko i w domu zostać może.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja tam nie mam nic przeciwko psom i kotom ani w sklepach ani w restauracjach, ale… pod warunkiem, że właściciele ich pilnują i zwierzaki nie biegają po całym obiekcie, nie liżą produktów i obcych ludzi, nie siusiają gdzie popadnie ;) Niestety już kiedyś spotkałam parę, która przyszła z psem, który zsiusiał się na środku knajpy, bo właściciele byli tak zajęci rozmową, że nie zauważyli, że trzeba z nim wyjść. To samo dotyczy kotów z tym obostrzeniem, że one wywołują silniejszą reakcję alergiczną i osobiście nie lubię, gdy się jakiś futrzak o mnie poociera, bo od razu dostaję wysypki i wszystko mnie swędzi
    swędzi. A w knajpie to średnio fajne jest ;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. No dla mnie oczywistym jest, że jeśli biorę psa do restauracji, to leży zaraz obok albo pod stolikiem ;) I z tym sikaniem na środku restauracji – różni właściciele się zdarzają i różne historie, to tak samo jak z małymi dziećmi w lokalach

      Polubienie

  4. Jeśli wprowadziliby ograniczenia wagowe/rozmiarowe, to nasza około 60-kilogramowa dziewczyna niestety przegrywałaby już na starcie ;). Raz robiłam z Ajką zakupy w warzywniaku, który odwiedzam regularnie – oczywiście za zgodą właścicielek. Podobnie możemy z nią bez obaw odebrać przesyłki w agencji pocztowej mieszczącej się pod blokiem – Pani sama zaproponowała, żebyśmy wchodzili z nią do środka. Nie wymagam jednak, żeby mi pozwalano wszędzie (tzn. do sklepów) wchodzić z psem, uważam to nawet za kiepską opcję. Z kolei pomysł z restauracjami/pubami/miejscami spotkań bardzo mi się podoba. Kilkakrotnie było już tak, że będąc gdzieś w jakiejś dłuższej trasie samochodowej zatrzymywaliśmy się, żeby zjeść obiad. Nie wyobrażam sobie, żeby Ajka została wtedy w aucie, albo żebyśmy jedli na zmianę ;). Choć wypadałoby doprecyzować, że do tej pory korzystaliśmy z Ajką jedynie z ogródków przyrestauracyjnych, nie wchodząc do środka. Szczerze mówiąc to nie wiem, czy opcja wchodzenia ze zwierzakiem do lokalu jakość szczególnie mi się podoba. A przynajmniej na tyle, by się jej domagać w myśl zasady „bo tak!”. ;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. My też korzystamy z kilku miejsc w pobliżu domu, gdzie z psem nas zaprosili, czy wyrazili aprobatę, kiedy spytaliśmy o możliwość wejścia z psem do środka ;)
      No i u Was jest tak, że psica jest bardzo duża, ale np. Sansa waży ok. 11 kilogramów. No i jest buldogiem francuskim, więc jest niewysoka – no i co, jeszcze mały pies i wolno, czy już duży i nie bardzo? ;)

      Polubienie

  5. Mi podobają się opcje wody dla psa przed sklepem lub informacja, że sklep/restauracja jest przyjazna dla zwierząt. Z takiej restauracji osobiście bym nie skorzystała, bo jedzenie robione w kuchni, ale…psy lubią się drapać, otrząsnąć itd. przez co ich sierść wszędzie fruwa, są też alergicy, ludzie którzy boją się psów lub Ci co wcale z psami nie przychodzą tylko z papugami, królikami i innymi. Dlatego takie restauracje nie są dla mnie i dlatego tak cenie sobie tę informację, że są przyjazne dla zwierząt. Ale opcja misek przed sklepami i restauracjami jest świetna :)

    Polubienie

    1. W domu, jak szykujesz jedzenie, to pies też się otrząsa, ale rozumiem argument ;) I też jak najbardziej jestem za wodą, bo to mały wysiłek, a dla czworonogów i ich właścicieli super sprawa :)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s