Ludzie, których spotkasz w pociągu

pociąg

W piątek, a następnie w niedzielę w nocy miałam możliwość przejechać się nowiutkimi, pachnącymi niczym stokrotki, ultranowoczesnymi wagonami PKP. No dobra, i tak nikt nie uwierzy. W pierwszą stronę pociąg był w porządku, czyli był czysty, bez przedziałów, z klimatyzacją, z gniazdkami, miałam miejsce przy stole i śmigał internet (mój własny, nie śmiem myśleć o udostępnianym przez PKP Wi-Fi). W drugą stronę mogłam już w 100% empirycznie i z doznaniami dla wszystkich zmysłów wrócić do czasów dzieciństwa, starych, zniszczonych obić, ośmioosobowych przedziałów, braku prądu i duchoty. Za ten drugi bilet zapłaciłam więcej, więc może to jakaś pokrętna sekretna taktyka PKP, że im taniej tym lepsze warunki. Jednak nawet kondycja wagonu pociągowego nie ma większego znaczenia. Bo przecież najbardziej liczy się towarzystwo! A to – w piątek – miałam przednie. Na prywatnym profilu na Facebooku podzieliłam się zarysem sceny, bo szkoda, żebym taki widok sama miała podziwiać:

„Jestem rozczarowana, bo w pociągu nikt nie jadł jajek, ale chociaż była kiełbasa, kolega za mną chce, żeby go skremować po śmierci, drugi używa słowa konsensus zamiast kompromis, ktoś prowadzi rozmowę telefoniczną, sugerując rozmówcy, ze wyobraża sobie, jak wygląda, skoro ma do połowy rozpiętą bluzkę, a kobieta na siedzeniu obok nuci na pół wagonu Aguilerę.”

Ocieracz

Istnieją tacy ludzie, którzy lubią siedzieć ramionko w ramionko, udko w udko, łydeczka w łydeczkę. Ich prywatna przestrzeń wynosi -2. Nie przeszkadza im niewielka przestrzeń w przedziale – przecież stopy (nieobute) mogą położyć na skrawku miejsca naprzeciwko (a że przy okazji dotykają Twojej nogi, to im zupełnie nie przeszkadza). Moja przestrzeń prywatna wynosi +100 i czasem podczas podróży czuję, jak się kurczę na siedzeniu, żeby przypadkiem nie musieć znosić tego ocierania.

Sposób na ocieracza

Nie ma – chyba, że wiecie, jak zmniejszyć się na czas podróży do wymiarów krasnala…

Janko Muzykant

W jego telefonie jest więcej aktualnych hitów niż blizn na twarzy Popka. Koneser muzyki – najlepiej bawi się przy ścieżce dźwiękowej do Warsaw Shore, Gosi Andrzejewicz i skocznych rytmach Donatana. Nie jest egoistą, dlatego swojej muzyki nie trzyma tylko dla siebie. On się nią dzieli. W sposób niczym nieskrępowany, a już na pewno nie ograniczając jej przenikania do atmosfery słuchawkami. 100 decybeli to dla niego odpowiednie natężenie.

Sposób na Janko Muzykanta?

Jeśli wejdziesz między wrony… krótko mówiąc, lepiej zacznij nucić, bo tego muzycznego koncertu, wprost ze smartfona, nie zatrzymasz!

Jedzeniowi fetyszyści

Im bardziej „aromatyczne” i trudniejsze do spałaszowania jedzenie, tym lepiej! Wiem, że tak się wydaje, że ta herbata w butelce po wódce, jajka na twardo, kiełbasa i pomidory to już relikt poprzedniego ustroju, ale co ci ludzie na podróż pakują, to się w głowie nie mieści. Później, w pociągu, należy jeszcze oczywiście odstawić cały teatrzyk z jedzeniem, rozstawianiem plastikowych naczyń i brudzeniem okruszkami, gdzie popadnie.

Sposób na jedzeniowych fetyszystów?

Podbiec i jak najszybciej wyrzucić smakołyki przez okno… albo oddalić się do innego przedziału (więc jeśli masz zarezerwowane miejsce).

Władca przedziału

Przedział jest przewidziany na 8 osób? On zajmuje 4. Na jednym siedzi sam, na drugim jego nogi, na trzecim torba podróżna, na czwartym – ego. Co chwilę zamyka i otwiera okno, oczywiście nie biorąc pod uwagę jakichkolwiek preferencji otoczenia. Najczęściej jego zachowanie łączy się jeszcze z nawykami jedzeniowego fetyszysty i Janko Muzykanta.

Sposób na władcę przedziału?

Szukanie na niego sposobu jest wiara w to, że Feel nagra dobry kawałek. Niby są jakieś matematyczne szanse i fizyka kwantowa pozwala na cień prawdopodobieństwa, ale…

Łowcy uwagi

Jeśli nawet mają miejsce siedzące i tak stają w przejściu albo na korytarzu. Zwykle stacjonują całymi grupami, otwierają piwko, poklepują się po barkach i rechoczą. A potem próbują popisać się aparycją i erudycją.

Sposób na łowców uwagi?

Nie zwracać uwagi ;) Szukają publiczności, więc przy braku aplauzu (albo oburzenia, bo to dla nich równie dobra reakcja) zaczynają piwko popijać bezgłośnie.

To co, kiedy planujecie następną przejażdżkę pociągiem?

 

9 uwag do wpisu “Ludzie, których spotkasz w pociągu

  1. Jeszcze jest typ dzielenia się wszystkimi szczegółami przez telefon. Muszę przyznać, że mnie też zdarza się czasem zadzwonić, pogadać chwilę, ale czuję się z tym zawsze bardzo niekomfortowo. Kiedyś jechałam w jednym przedziale z panem, który rozmawiał przez 2,5 h BEZ PRZERWY, ścierpła mu ręka w pewnym momencie, więc użył zagłówka jako profesjonalnego urządzenia przytrzymującego. Darł się przy tym strasznie i nawet muzyka w słuchawkach nie była w stanie go zagłuszyć. Merytorycznie- „I co jadłaś na obiad? A Maksio zjadł? Nie zjadł? I poszłaś do którego pokoju? Ojej. Oglądasz telewizję? A który program? I co leci? Ojej.” Mam traumę do dnia dzisiejszego.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s