Strzał w dziesiątkę! #3

strzał w dziesiątkę

Wymyśliłam kiedyś – Trochę zabrzmiało, jakbym miała aspiracje do bycia Flemingiem albo Einsteinem internetu. W każdym razie, jeszcze w zeszłym roku rozpoczęłam cotygodniowe wpisy z linkami do rzeczy, które mnie najbardziej zainteresowały. Porzuciłam go bez konkretnego powodu, a teraz postanowiłam do niego wrócić. I nawet nie wiecie, ile radości dało mi opisanie moich znalezisk!

On/off Living in the moment

Dla mnie najważniejsze znalezisko tego tygodnia. 3 odcinek cyklu On/off realizowanego przez Natalię Hatalską. Natalia bada trendy występujące w dzisiejszym świecie i dyskutuje na ich temat, tłumaczy ich występowanie na podstawie najbardziej charakterystycznych, dla danego trendu, osób. W ostatnim odcinku porusza sprawę takich trendów, jak YOLO (świetnie rozwinięte, dzięki czemu nabiera zupełnie innego znaczenia niż infantylny skrót nadużywany przez gimnazjalistów), bycie tu i teraz, mindfulness. Zobaczcie sami:

Brandseen

Grafikiem nie jestem, wzroku sokolego nie mam, ale ta aplikacja wciągnęła mnie na całe popołudnie ;) Zasada jest prosta – po jednej stronie ekranu zobaczycie logo znanej marki – w odcieniach szarości. Waszym zadaniem jest jak najlepsze dopasowanie właściwego koloru tego logo na kole barw po drugiej stronie. Nie ma podpowiedzi, pozostaje siła Waszego wzroku, pamięci i umiejętności odwzorowania.

Styledigger

Bloga Asi czytam od bardzo dawna – pamiętam czasy, kiedy był blogiem szafiarskim. Bardzo się cieszę, że od dłuższego czasu na blogu rozgościły się tematy związane z podróżami, codziennym życiem i slow fashion. Ale przede wszystkim jestem fanką nowej kategorii, związanej z prowadzeniem własnego biznesu, doświadczeniami w kreowaniu marki i wskazówkami dla przedsiębiorców. Dlatego wpis „10 lekcji, które wyniosłam z prowadzenia własnego biznesu” bardzo mi się przydał, podziałał motywująco i znalazł się w zakładkach, żebym co jakiś czas mogła go sobie odświeżyć.

Zdjęcie czy obraz?

No właśnie – byłam w szoku, kiedy sprawdziłam stronę autora i okazało się, że „zdjęcie” jest obrazem olejnym! Sprawdźcie sami: klik.

Kreatywni we Wrocławiu

Powstał pierwszy ranking kreatywnych ludzi z Wrocławia. Komisja wybrała 30 osób, które w przeróżny sposób dbają o rozwój Dolnego Śląska albo swoją działalność nierozerwalnie łączą z Wrocławiem – do rankingu zgłoszono ponad 100 osób. Ze względu na lokalny patriotyzm bardzo się cieszę z tego typu inicjatyw, choć i bez rankingu wiem, że Wrocław kreatywnością i zdolnymi ludźmi stoi!

Zobaczcie ranking: klik

Co z tą Conchitą Wurst?

Denerwuje mnie, że nie krzyczy się i nie buntuje przeciwko ludziom, którzy krzywdzą innych, biją dzieci przez lata, terroryzują psychicznie rodzinę albo demolują przestrzeń publiczną. Ale – już przeciwko mężczyźnie, który postanowił swoją rolę sceniczną odgrywać jako kobieta – dzikie wrzaski nienawiści. Kamil świetnie tłumaczy, dlaczego są inne, dużo gorsze treści w przekazach mass mediów, na które są narażone dzieci (i dorośli) niż Conchita Wurst. Sprawdźcie sami – klik.

Muzyka

Lubię młodych, polskich, zdolnych, tak się akurat złożyło, że wszystkie 3 linki prowadzą właśnie do takich osób ;)

Jimek

Lubicie hip hop? To jest zupełnie nieistotne. Radzimir Dębski wraz z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia pokazali, że hip hop w wydaniu symfonicznym może być muzycznym mistrzostwem świata. Od 2Paca, Dr. Dre, Jay-Z, M.O.P, po 50 Centa i Nas. Cieszy, że docenił też świat, bo link do 9-minutowego nagrania z koncertów od czwartku pojawia się na największych światowych portalach i udostępniają po prostu wszyscy ;)

Sarsa „Naucz mnie”

Uwielbiam muzyczne talent show. Kiedyś stałam w tej grupie, która była gotowa oddać serduszko tym najbardziej poszkodowanym przez życie, dziś już bardziej zwracam uwagę na talent ;) Sarsa występowała w The voice of Poland, a teraz bardzo ciekawie zaczyna sobie radzić w polskim świecie muzyki. Zobaczymy, co będzie, pierwszy singiel bardzo, bardzo wpada w ucho.

xxanaxx „Give you the world”

Historia podobna jak w punkcie poprzednim – połowa duetu xxanaxx, czyli Klaudia Szafrańska, występowała w X factorze. Można było wyczuć, że to trochę nie jej klimaty, ale na szczęście odnalazła się poza programem. Ten kawałek uwielbiam, bo kojarzy mi się z idealnie leniwym, letnim weekendem.

Film/serial

Jedna nowość (Chuck Bass w roli głównej!), powrót mojego ulubionego „niemądrego” serialu i film, który zrobił na mnie ostatnio wrażenie.

Faking it

Na początku wszystko przemawia przeciwko temu serialowi – produkcja MTV, odbiorcami w założeniu są nastolatki, a opis fabuły nie pozostawia złudzeń, że będzie raczej infantylnie. A okazuje się, że to jeden z najlepszych seriali młodzieżowych, lekki, zabawny, ale przede wszystkim – świetnie ogrywający kwestie tolerancji, mniejszości seksualnych, kłopotów z „dopasowaniem” się do równieśników i akceptacji. Wprawdzie akcja rozgrywa się w liceum, ale ogląda się go bardzo przyjemnie. Zaczyna się od 2 przyjaciółek – 1 z nich bardzo chciałaby zdobyć większą popularność w liceum. I tak od jednego zbiegu okoliczności do kolejnego, dziewczyny zaczynają odgrywać parę. Popularność zdobywają, ale całe zdarzenie zaczyna prowokować kolejne problemy. Zresztą napiszę o tym serialu niebawem dużo więcej, bo to jest taka produkcja, po której obejrzeniu chce się krzyknąć „Oglądajcie głupie seriale, bo mogą okazać się zaskakująco dobre”. Do rzeczy – najważniejsza informacja jest taka, że do tej pory ukazało się 1,5 sezonu (18 odcinków) i dziewczyny nareszcie powracają do akcji, 31 sierpnia. Nie mogę się doczekać!

faking it

Profil Faking it na Facebooku

Wicked City

Chuck Bass is back ;) Uwielbiałam Eda Westwicka w tej roli w „Gossip girl”, cieszę się bardzo, że wraca w innym serialu i to w zasadzie w głównej roli. Klimat będzie zupełnie inny, bo Ed będzie… seryjnym mordercą, grasującym w Los Angeles w latach 80. Trailer zapowiada się całkiem obiecująco, ale przyjdzie nam czekać do końca października, żeby przekonać się, czy warto oglądać!

The Judge/Sędzia

the judge

Gwoli wyjaśnienia – mało oglądam filmów, więc zwykle nie jestem na bieżąco, ten film był wyświetlany w 2014. Gra w nim Robert Downey Jr, więc nie musiałam się nawet 3 sekund zastanawiać, czy go oglądać. Robert Downey Jr jest jedną z miłości mojego życia. Wprawdzie jego postać jest zawsze taka sama – nieważne, czy jest Tonym Starkiem w Iron manie, czy Sherlockiem Holmesem, czy – tak jak tutaj – odnoszącym sukcesy prawnikiem z wielkiego miasta, który zmuszony jest wrócić w rodzinne strony małego miasteczka. Zawsze lekko przetrącony przez życie, diabelsko inteligentny, złośliwy, z lekko przerośniętym ego. I ja to w każdym filmie kupuję. W filmie „Sędzia” przypadła mu rola prawnika, któremu rozwala się życie rodzinne, a on sam musi wrócić do miasteczka, w którym się wychował i zmierzyć nie tylko z teraźniejszością, ale oczywiście – również z przeszłością. Bardzo ciekawe role, oprócz głównego bohatera, mają też jego bracia i ojciec (no i miłość z lat licealnych!). Podsumowując – ciepła, momentami bardzo smutna, ale mądra historia obyczajowa.

Dajcie znać, czy raz na 2-3 tygodnie chcielibyście poczytać o moich znaleziskach i czy powinnam kontynuować cykl!

A jeśli przegapiliście wpisy w tym tygodniu, to przypominam, że w ciągu ostatnich 7 dni na blogu pojawiły się takie teksty:

Budyń jaglany z kokosem i kiwi

5 wygodnych wymówek dotyczących gotowania

Jak szybko popełnić samobójstwo? –> przeczytajcie też wpis pomysłodawcy akcji, Janka ze Stay Fly

Skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s