5 wygodnych wymówek dotyczących gotowania

Słyszałam je już niejednokrotnie i postanowiłam rozprawić się z nimi raz na zawsze. Najczęstsze wymówki dotyczące gotowania. Czyli dlaczego uważam, że każdy z nas jest w stanie dobrze, smacznie i szybko gotować sam w domu!

Płaza_budyń jaglany-3Nie umiem

fX6wLphungry-bad-cooking-confession-ecards-someecards

Ja też nie umiałam. I początki nie wyglądały kolorowo. Kiedy miałam 5 lat, przygotowałam mojej mamie kanapkę z ogórkiem kiszonym – każdy plaster był grubszy od palca i koszmarnie nierówny. Potem było jeszcze kilka nieudanych prób upieczenia bezy, spalonych ciast i równie ciekawych eksperymentów zakończonych fiaskiem. W gimnazjum, kiedy miałam ugotować coś sobie sama, to lubiłam wybrać coś fantazyjnego, np. makaron podsmażony na patelni z jajkiem. Albo kanapki z nutellą. A potem coraz częściej zaczęłam przypatrywać się mamie i babci w czasie kuchennych zajęć, czytać książki kucharskie i próbować we własnym zakresie. Nauka gotowania okazała się nie tylko prosta, ale też dość szybko – całkiem smaczna. Opanowanie kilku przepisów, które pozwolą Ci szybko przygotować obiad, zajmie Ci kilka dni. Do tego jajecznica, omlet i owsianka na śniadanie. Bo sałatka do  pracy albo kanapki nie wymagają ani wiedzy ani umiejętności ;)

Nie mam czasu

Nikt nie ma czasu. Ja też nie. Dlatego moja kuchnia nie jest obecnie po prostu zbyt skomplikowana. I jeśli mam ochotę się wyżyć kulinarnie, to zamykam się w kuchni w czasie weekendu. Jednak na co dzień preferuję rozwiązania „postoję tu 15 minut, coś tam zamieszam, ewentualnie pokroję, doprawię i znikam”. Przygotowanie prostego makaronu na obiad to kwestia 15-20 minut. Jasne, po gotowe dania z okolicznego sklepu będzie pewnie szybciej (choć w przypadku sieciówki obok mojej klatki muszę zwykle doliczyć czas na stanie w kolejce w oparach substancji „z procentami”), ale już dostawa z restauracji nie dojedzie w takim czasie. To samo dotyczy jedzenia w pracy – jego przygotowanie nie zajmuje mi więcej niż 30 minut rano, ale w tym czasie oglądam serial „w tle” i zwykle zdążę jeszcze zjeść śniadanie. Np. taka super sałatka z wędzonym łososiem i szpinakiem, super pyszna, a do tego jeszcze zdrowa!

Gotowanie w domu dużo kosztuje

Planując sobie jadłospis na kilka dni albo na cały tydzień możemy dużo bardziej racjonalnie zaplanować wydatki i zużycie produktów niż kiedy decyzję o zakupach podejmujemy spontanicznie, a jeszcze bardziej oszczędnie niż w przypadku jedzenia w mieście. Ewentualnie codzienne jedzenie w barze mlecznym wydaje się ciężkie do pobicia, ale już zjedzenie codziennie czegoś choćby z oferty lunchowej jednej z restauracji to koszt ok. 20 złotych, a często dużo więcej. Kiedy kupujemy produkty do domu i potem je wykorzystujemy, możemy np. kupić większą porcję danej rzeczy i wykorzystać ją do kilku posiłków. Ja w ten sposób np. przygotowuję tarty na spodach z ciasta francuskiego, których część zabieram do pracy, a kolejną część jemy na obiad albo kolację. Albo kupione przeze mnie ostatnio wielkie pieczarki portobello. Opakowanie kosztowało ok. 5 złotych. 2 pieczarki wykorzystałam jako zamiennik wołowego kotleta w burgerach w niedzielę na obiad, na kolację jedną pieczarkę upiekłam z sosem ostrygowym do sałatki na kolację, a kolejną zgrillowałam w poniedziałek i dorzuciłam do sałatki do pracy.

Nie podoba mi się moja kuchnia

mieszkanie

fot. Paulina Arcklin

Niestety, mnie moja już też nie ;) Dlatego od pewnego czasu dbam o to, żeby dodać do niej kilka drobiazgów, pewne rzeczy zmienić lub zastąpić i w ten sposób stworzyć miejsce, które będzie bardziej przyjazne i w którym gotować będę jeszcze chętniej. Czasami takie drobne zmiany potrafią odmienić nastawienie o 180 stopni.

Ciągle gotuję to samo

Napisałam na początku o tym, że bardzo szybko można się nauczyć kilku przepisów i to w zupełności wystarczy, żeby przetrwać ;) Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby arsenał umiejętności rozwijać. Po pierwsze, dodając zróżnicowane składniki do podstawowych dań. Jeśli np. nauczycie się przygotowania makaronu carbonara, to następnym razem dorzućcie do całości podsmażoną cukinię (tam już i tak jest milion kalorii, więc smażona cukinia zbytnio nie pogorszy sytuacji). Jeśli macie opanowany sos pomidorowy do makaronu, to teraz przed Wami mnóstwo kombinacji – możecie dorzucić tam prawie wszystko: mięso mielone, grillowanego bakłażana, różne, sezonowe warzywa, krewetki, małże, kawałki filetów rybnych – bazując na 1 sosie, możecie spokojnie przetrwać kilka a nawet kilkanaście dni. A po jakimś czasie, co naturalne, w kuchni nabiera się po prostu pewności. I wtedy coraz chętniej zerka się do kolejnych książek kucharskich i blogów. Już nie tylko po to, aby odtwarzać przepisy w nich zawarte, ale po to, żeby się inspirować, eksperymentować i zmieniać po swojemu.

To co – dacie się przekonać do gotowania? ;)

3 uwagi do wpisu “5 wygodnych wymówek dotyczących gotowania

Skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s