8 porad, jak efektywniej ćwiczyć i uprawiać sport

Fitness jak zaczac

Lubicie ćwiczyć, ale na sali fitness nie zawsze czujecie się ok? Poświęcacie czas na sport, ale nie widzicie dostatecznych efektów? Może popełniacie jakieś drobne błędy, które stoją na drodze do sukcesu i osiągnięcia celu. Wszystkie rady, które zebrałam dziś w jednym wpisie, są zbiorem moich dotychczasowych doświadczeń podczas uprawiania różnego rodzaju sportów. Jak to się mówi „I’ve been there, I’ve done that”. A teraz jestem co nieco mądrzejsza o przeróżne doświadczenia i podrzucam Wam moje spostrzeżenia, które na pewno pomogą Wam w codziennym ćwiczeniu :)

Motywacja do cwiczen

Przestań myśleć

W zasadzie od tego punktu wziął się pomysł na stworzenie całego wpisu. Na pilatesie prowadząca za każdym razem prosi o to, żeby nie myśleć o sprawach, które dzieją się poza salą. Mamy się skupić na ćwiczeniach, kontroli oddechu, właściwej postawie. A ja jestem jedną z tych osób, które wiecznie mają 1500 myśli w głowie. Do niedawna wchodziłam do sali ćwiczeń, zaczynałam skoki, wymachy czy rozciąganie, a w tym czasie w głowie trwała gonitwa: „stół kupować teraz czy odczekać kilka miesięcy, ściany przemalować na biało czy szaro, muszę pamiętać o 2 mailach do klientów i w zasadzie, to co jutro na obiad?!” Postanowiłam zwalczyć ten nawyk, obecnie skupiam się tylko na ćwiczeniach i okazało się, że jest rewelacyjnie ;) Nie tylko głowa odpoczywa od codziennych stresów, ale też dużo lepiej idzie mi ćwiczenie i rzeczy, które wcześniej nie wychodziły, przychodzą z łatwością.

Wyłącz telefon

Albo nie zabieraj go ze sobą na fitness/siłownię. Ten punkt łączy się bezpośrednio z poprzednim. Zauważyłam, że dziewczyny, które przychodzą na fitness, bardzo często mają ze sobą telefony. I podczas przerwy na picie koniecznie muszą coś sprawdzić. Albo wysłać smsa. Albo zobaczyć, czy świat w Internecie nie przestał istnieć bez ich obecności. Ja jestem bardzo przywiązana do mojego telefonu, ale przez godzinę naprawdę świat zaczeka, a takie sprawdzanie komórki tylko wybija z rytmu ćwiczeń.

Pij wodę

Rada jest tak oklepana, że pewnie każdy czytał ją już setki razy. Nadal jednak mało osób widuję z butelką wody podczas zajęć – albo i przynoszą picie, ale nie korzystają z niego podczas przerw. Odwodniony organizm to słabszy organizm i bez odpowiedniego nawodnienia ćwiczy się po prostu gorzej.

Pozbądź się syndromu lekcji w-f

Pamiętacie, jak w liceum po 3 razy w miesiącu zgłaszałyście niedysponowanie? Albo kiedy podczas sprawdzianu biegowego połowę trasy pokonywałyście niespiesznym spacerem? A może te lekcje, kiedy leżałyście bez ruchu na podłodze zamiast wykonywać ćwiczenie, bo akurat wuefista odwrócił głowę? No właśnie. To jest właśnie syndrom lekcji w-f. Wielu osobom jawiły się one jako udręka i niepotrzebny wysiłek, należało więc sprytnie unikać ćwiczeń. I choć teraz mamy parę lat więcej, to niektóre nawyki, nieświadomie, powielamy. Podczas pierwszych zajęć fitness z 40% czas przeleżałam. I kombinowałam, jak zrobić mniej brzuszków albo nie robić pompek. A potem przeanalizowałam sytuację i wyśmiałam samą siebie. Skoro robię to dla siebie, płacę za karnet, ruszam się z domu i mam cel, jakim jest lepsza sylwetka, to sprytne tricki, jak uniknąć robienia brzuszków są po prostu śmieszne. Warto sobie uświadomić, że w momencie podjęcia decyzji o uprawianiu sportu, robimy to wyłącznie dla siebie.

Nie przesadź z ćwiczeniami

Znacie ten moment, kiedy po kilku miesiącach bezczynności kupujecie karnet i macie 120% motywacji do działania? Przez 2 tygodnie człowiek chodzi na zajęcia codziennie, zastanawia się, czy może nie pójść 2 razy dziennie, a potem okazuje się, że jest tak zmęczony albo nabawia się kontuzji, że ćwiczenie przez kolejne 3 tygodnie jest bez sensu. Ćwiczenie takimi zrywami też jest bez sensu. Efekty uprawiania sportu nie są widoczne od razu. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, dlatego dużo lepiej uprawiać sport regularnie, np. 3 razy w tygodniu, aby to stało się naszą rutyną, niż wskoczyć w szaleńczy rytm przez 2 tygodnie i odpuścić na kolejne 2 miesiące.

Urozmaicaj

Widzę na własnym przykładzie, że są rodzaje ćwiczeń, które po prostu mogą się znudzić. Pomimo super atmosfery zajęć i prowadzących. Warto je zmienić, żeby odświeżyć zapał do ćwiczeń, ale też po to, żeby zadbać o różne partie ciała i grupy mięśni, dzięki temu istnieje większa szansa, że efekty będą naprawdę widoczne.

Pamiętaj o wzmacnianiu

I tu znowu wspomnę o pilatesie. Może nie są to zajęcia, dzięki którym można schudnąć. Można za to wzmocnić mięśnie, poćwiczyć równowagę i rozciągnąć się. A to nie tylko pomoże nam w późniejszym wysiłkowym treningu, ale przede wszystkim jest ogromną pomocą w codziennym życiu. Zwłaszcza, jeśli prowadzicie siedzący tryb życia. Po każdych zajęciach pilatesu mam wrażenie, że mój kręgosłup wykrzykuje podziękowania!

Zwlecz się z kanapy

Nie należę do grupy osób, które są gotowe na trening o każdej porze dnia i nocy, a na instagramie wrzucają kolejne zdjęcia z entuzjastycznymi komentarzami, że tak cudownie jest iść na trening. W większości przypadków siedzę na kanapie, niedawno wróciłam z pracy, chcę odpalić kolejny odcinek serialu i naprawdę siłownia jest ostatnim miejscem, w którym się widzę w danym momencie. Ale – jak już uda Wam się wstać, założyć buty, spakować torbę i podjechać do miejsca docelowego, to potem może być już tylko fajnie. Obiecuję! Ja już milion razy cieszyłam się z tego, że udało mi się pokonać lenistwo, bo po treningu okazywało się, że czuję się o niebo lepiej.

Mam nadzieję, że te proste rady i wskazówki, z których czasem nie zdajemy sobie sprawy, pomogą Wam w efektywnym ćwiczeniu. Macie jakieś inne tricki, które usprawniają ćwiczenie? :)

4 uwagi do wpisu “8 porad, jak efektywniej ćwiczyć i uprawiać sport

  1. Dodałabym jako maniaczka fitnessu :
    *wykonywanie testu TMT co 3 miesiące, w celu zwiększenia motywacji do dalszych ćwiczeń,
    *dobra (pojęcie względne, dużo zależy od rodzaju treningu) muzyka
    *na początek dobrą motywacją jest wybranie się na zajęcia z przyjaciółką/koleżanką/mamą i dzielenie wspólnie sukcesami,
    *ja lubię kontrolować swoje ciało. Więc gadżet typu pulsometr-jak najbardziej tak :)

    Dobry wpis :)

    Polubienie

    1. Haha, to w sumie racja, znam mnóstwo osób, które właśnie podczas biegania angażują mózg po to, żeby organizm nie myślał o tym, że czas się poddać/zwolnić/zatrzymać ;)

      Polubienie

Skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s